Usługa

Zamrażanie rur

Naprawa instalacji bez spuszczania wody z całego pionu.

Agregat Rothenberger Rofrost Turbo z kompletem redukcji i wężami podłączonymi do rur instalacji

Zawór odcinający przy grzejniku jest zapieczony. Zawór pod umywalką kręci się w kółko i nic nie odcina. Albo zaworu po prostu nie ma, bo w bloku z lat siedemdziesiątych nikt się nim wtedy nie przejmował. Wymiana baterii czy grzejnika oznacza wtedy wizytę w administracji, zgłoszenie, wyznaczony termin i spuszczanie wody z całego pionu, czyli kilka godzin bez wody dla wszystkich mieszkań nad Tobą i pod Tobą.

Zamrażanie rur omija ten cały scenariusz. Na rurze zakładamy głowicę mrożącą, w środku powstaje korek lodowy, a odcinek powyżej i poniżej zostaje odcięty tak samo skutecznie, jak zrobiłby to zawór. Wymieniamy to, co trzeba wymienić, rozmrażamy i woda wraca. Sąsiedzi się nie dowiadują, administracja nie musi nic wyznaczać.

Kiedy zamrażanie rur jest jedynym sensownym wyjściem

Najczęściej dzwonią do nas w trzech sytuacjach. Pierwsza: zawór odcinający nie działa. Wygląda normalnie, daje się przekręcić, ale woda dalej leci. Grzybek w środku odpadł albo uszczelnienie rozsypało się ze starości. Drugi wariant jest gorszy: zawór jest tak zapieczony, że próba ruszenia nim kończy się urwaniem pokrętła albo, co zdarza się naprawdę, wyrwaniem całego króćca ze ściany.

Druga sytuacja: zaworu w ogóle nie ma. W starszym budownictwie odgałęzienie do mieszkania często wychodzi prosto z pionu, bez żadnego odcięcia. Żeby cokolwiek przy nim zrobić, trzeba wyłączyć pion.

Trzecia: pion da się wyłączyć, ale to kosztuje więcej niż sama robota. Administracja wymaga zgłoszenia z wyprzedzeniem, trzeba powiadomić mieszkańców, ktoś musi otworzyć piwnicę, a potem napełnić i odpowietrzyć instalację w kilkunastu mieszkaniach. Przy wymianie jednej baterii to absurdalna dysproporcja.

We wszystkich trzech przypadkach zamrażanie zamyka temat w ciągu jednej wizyty. Nie trzeba nikogo prosić o zgodę, bo nie ingerujemy w część wspólną, pracujemy na odcinku wewnątrz mieszkania.

Co się właściwie dzieje w rurze

Głowica mrożąca to zacisk obejmujący rurę z dwóch stron, połączony wężami z agregatem chłodniczym. Agregat odbiera ciepło z miejsca styku i schładza je znacznie poniżej zera. Woda stojąca w tym odcinku zamarza i tworzy korek lodowy przylegający do ścianek. Korek utrzymuje ciśnienie tak samo jak zamknięty zawór.

Kluczowe słowo to stojąca. Zamrożenie działa tylko wtedy, gdy w rurze nie ma przepływu. Jeśli gdzieś kapie kran albo przecieka spłuczka, woda cały czas płynie, zabiera ciepło i korek się nie zawiąże. Dlatego przed założeniem głowicy zawsze sprawdzamy, czy instalacja faktycznie stoi. To jedna z tych rzeczy, które odróżniają robotę zrobioną od roboty poprawianej dwa razy.

Czas potrzebny na zamrożenie zależy od średnicy, materiału rury i temperatury wody. Cienka rura miedziana zamarza szybciej niż gruba stalowa, a woda po lecie jest cieplejsza niż w lutym. W praktyce mówimy o kilku do kilkunastu minut na punkt.

Na jakich instalacjach to działa

Zamrażać można miedź, stal, stal ocynkowaną i tworzywa. Materiał wpływa na czas mrożenia — metale przewodzą ciepło lepiej, więc korek zawiązuje się szybciej niż w rurze z tworzywa o tej samej średnicy.

Ograniczeniem jest średnica i dostęp. Głowica musi objąć rurę na całym obwodzie, więc potrzebujemy kilkunastu centymetrów wolnego odcinka. Rura schowana w bruździe albo ciasno przy ścianie to problem, czasem trzeba odsłonić kawałek, żeby w ogóle było gdzie założyć zacisk. Poniższe zdjęcia pochodzą z naszej realizacji i pokazują typowy układ: odsłonięte odcinki w narożniku pomieszczenia, głowicę założoną na rurze oraz agregat z kompletem redukcji stojący obok.

Pracujemy zestawem Rothenberger Rofrost Turbo wraz z kompletem redukcji, które pozwalają dopasować zacisk do konkretnej średnicy. To sprzęt serwisowy, nie prowizorka ze sprayem mrożącym — różnica polega na powtarzalności i na tym, że korek trzyma tak długo, jak trzeba, a nie kilkadziesiąt sekund.

  • rury miedziane — najszybsze w mrożeniu, standard w instalacjach po modernizacji
  • stal i stal ocynkowana — typowe dla instalacji z lat 60.–80., wymagają dłuższego mrożenia
  • tworzywa sztuczne — możliwe, ale czas zawiązania korka jest wyraźnie dłuższy
  • potrzebny odsłonięty, prosty odcinek rury pod założenie zacisku
Głowica mrożąca założona na odsłoniętym odcinku rury. Zacisk musi objąć rurę na całym obwodzie, z dala od łuków i połączeń.
Agregat z kompletem redukcji do różnych średnic. Węże prowadzą do dwóch punktów mrożenia, na zasilaniu i na powrocie.

Czego zamrażanie nie zrobi

Uczciwie: to nie jest metoda na wszystko. Nie zamrozimy rury, w której nie da się zatrzymać przepływu — jeśli awaria polega na tym, że woda leje się bez przerwy i nie ma czym jej odciąć, zamrażanie odpada i trzeba wyłączać pion.

Nie zadziała też przy bardzo dużych średnicach spotykanych w instalacjach przemysłowych ani tam, gdzie do rury nie ma fizycznego dostępu. Rura zabetonowana w posadzce albo zamurowana w ścianie musi zostać odsłonięta.

Ostatnia rzecz, o której warto wiedzieć: korek lodowy to rozwiązanie na czas roboty, nie na stałe. Nie zastąpi zaworu. Jeśli okazuje się, że zawory w mieszkaniu są martwe, przy okazji warto wymienić je na nowe, wtedy następna naprawa nie będzie już wymagała mrożenia.

Ile punktów mrożenia potrzeba

To pytanie decyduje o cenie, bo rozliczamy się od punktu. Zgodnie z naszym cennikiem zamrożenie rury o średnicy pół cala kosztuje od 120 zł za punkt.

Przy wymianie grzejnika zwykle potrzebne są dwa punkty, na zasilaniu i na powrocie. Przy wymianie baterii umywalkowej też dwa, bo trzeba odciąć ciepłą i zimną wodę. Przy pojedynczym zaworze albo krótkim odcinku instalacji wystarczy jeden.

Zdarza się, że po odsłonięciu rur układ okazuje się inny, niż wynikało z opisu przez telefon. Dlatego liczbę punktów potwierdzamy na miejscu, przed rozpoczęciem pracy, a nie po fakcie na rachunku.

Zamrażanie czy spuszczanie wody z pionu — co się bardziej opłaca

Przy jednej, dwóch wymianach zamrażanie prawie zawsze wygrywa. Nie tyle ceną samej usługi, ile tym, czego nie trzeba robić: nie ma zgłoszenia do administracji, nie ma ustalania terminu, nie ma powiadamiania sąsiadów, nie ma ponownego napełniania i odpowietrzania instalacji w całym pionie.

Sytuacja odwraca się przy większym zakresie. Jeśli w mieszkaniu wymieniamy całą instalację, kilkanaście punktów mrożenia nie ma sensu, wtedy taniej i szybciej jest raz wyłączyć pion i przepiąć wszystko na sucho. Mówimy o tym wprost na etapie wyceny, bo nie chodzi o to, żeby naliczyć jak najwięcej punktów.

SytuacjaRekomendacja
Wymiana jednego grzejnikazamrażanie, 2 punkty
Wymiana baterii lub zaworuzamrażanie, 1–2 punkty
Naprawa przecieku na odcinkuzamrażanie, 1–2 punkty
Wymiana całej instalacji w mieszkaniuwyłączenie pionu
Ciągły, niekontrolowany wyciekwyłączenie pionu

Jak to wygląda w warszawskich blokach

W budynkach z wielkiej płyty najczęściej spotykamy instalację stalową z odgałęzieniami wychodzącymi wprost z pionu w łazience lub kuchni. Zawory, jeśli w ogóle są, pochodzą z czasów budowy i po pięćdziesięciu latach rzadko działają. To klasyczny scenariusz dla mrożenia.

W budownictwie z lat dziewięćdziesiątych i późniejszym zawory zwykle są i zwykle działają — tam mrożenie potrzebne jest raczej wtedy, gdy zawór odciął się nie do końca i mimo zamknięcia woda sączy się na tyle, że nie da się porządnie skręcić połączenia.

W nowym budownictwie instalacje są rozdzielaczowe, z odcięciem dla każdego punktu osobno. Tam mrożenie potrzebne jest sporadycznie: najczęściej przy pracach na samym rozdzielaczu.

Pracujemy w Warszawie i okolicach do 40 km, więc dojeżdżamy zarówno na Mokotów czy Ursynów, jak i do Piaseczna, Pruszkowa, Józefosławia czy Konstancina.

Co przygotować przed naszą wizytą

Kilka drobiazgów potrafi skrócić wizytę o godzinę, a czasem przesądza o tym, czy w ogóle da się zrobić robotę tego samego dnia.

Najważniejsze jest odsłonięcie rur. Jeśli odcinek chowa się za zabudową z płyty gipsowo-kartonowej albo za szafką, warto zdjąć rewizję wcześniej. Nie zawsze da się to zrobić samodzielnie i nie ma w tym nic złego, po prostu wtedy pierwsza część wizyty schodzi na odsłanianie.

Druga sprawa to części. Jeśli wymieniasz baterię czy grzejnik na konkretny model, dobrze mieć go już na miejscu razem z wężykami i uszczelkami. Jeżeli wolisz, żebyśmy przywieźli swoje, powiedz o tym przy umawianiu, wtedy dopytamy o rozstaw przyłączy, bo to od niego zależy, czy nowy sprzęt w ogóle wejdzie bez przeróbek.

I rzecz, o której łatwo zapomnieć: sprawdź, czy nic nie kapie. Cieknąca spłuczka albo nieszczelny kran w innym pomieszczeniu wystarczą, żeby w instalacji utrzymywał się ruch wody. Zamrożenie wtedy nie zadziała, a przyczynę i tak trzeba będzie najpierw usunąć.

  • odsłonięty odcinek rury, najlepiej prosty, bez łuków i złączek
  • wybrana armatura lub grzejnik razem z osprzętem
  • informacja o rozstawie przyłączy, jeśli kupujemy części my
  • sprawdzenie, czy w mieszkaniu nic nie cieknie
  • dostęp do gniazdka — agregat mrożący zasilany jest z prądu

Bezpieczeństwo i to, na co trzeba uważać

Zamrażanie jest bezpieczne dla instalacji, jeśli robi się je z głową. Ryzyko pojawia się przy złym doborze miejsca: nie zakłada się głowicy bezpośrednio na łuku, na złączce ani tuż przy lutowanym połączeniu, bo tam materiał zachowuje się inaczej i skok temperatury może naruszyć spoinę.

Drugie ryzyko to zbyt długie utrzymywanie korka. Mrożenie trwa tyle, ile potrzeba na wykonanie roboty, i to jest kolejny powód, dla którego warto mieć przygotowane wszystkie części przed założeniem głowicy. Wymiana, w której w połowie okazuje się, że brakuje uszczelki, jest dokładnie tym, czego przy mrożeniu się unika.

Po rozmrożeniu instalacja wraca do normalnej pracy, a my sprawdzamy szczelność wykonanych połączeń pod ciśnieniem. Jeśli przy okazji widzimy coś niepokojącego — skorodowany odcinek, zawór, który trzyma się na słowo honoru. Mówimy o tym. Nie po to, żeby dołożyć do rachunku, tylko dlatego, że przy następnej awarii i tak trzeba będzie to zrobić.

Ile to trwa od telefonu do odkręcenia wody

To drugie pytanie po cenie. Odpowiedź zależy głównie od tego, czy części są już na miejscu.

Samo zamrożenie zajmuje zwykle od piętnastu do trzydziestu minut od założenia głowicy. W rurze stalowej pół cala korek zawiązuje się szybciej, w tworzywie o tej samej średnicy trzeba doliczyć kilkanaście minut. Potem wymiana grzejnika albo baterii idzie tak samo, jak przy sprawnym zaworze, czyli od pół godziny do godziny.

Rozmrażanie robi się samo. Po zdjęciu głowicy korek topi się w kilkanaście minut i woda wraca.

Cała wizyta przy jednym grzejniku mieści się zwykle w dwóch godzinach. Przy dwóch punktach w różnych pomieszczeniach doliczamy pół godziny na przełożenie sprzętu.

Awarie staramy się obsłużyć tego samego albo następnego dnia. Planowa wymiana grzejnika to zwykle kilka dni oczekiwania, bo nie ma powodu, żeby się śpieszyć.

Temperatura w mieszkaniu i pora roku

Zamrażanie działa przez cały rok, tylko nie wszędzie tak samo szybko.

Im cieplej wokół rury, tym dłużej trwa zawiązanie korka. W nagrzanej latem łazience na poddaszu, gdzie potrafi być dwadzieścia osiem stopni, mrożenie idzie zauważalnie wolniej niż w chłodnym pomieszczeniu. Robocie to nie przeszkadza, po prostu trzeba doliczyć czas.

Centralne ogrzewanie to osobna sprawa. W sezonie grzewczym woda w rurze jest gorąca i krąży, więc odcinek trzeba najpierw wychłodzić. W praktyce znaczy to zamknięcie zaworów przy grzejniku, jeśli działają, albo zgłoszenie do administracji, żeby wyłączyła pion na czas roboty. Kiedy ani jedno, ani drugie nie wchodzi w grę, wymianę grzejnika lepiej przełożyć na maj.

Zimna woda to najłatwiejszy przypadek o każdej porze roku.

Jak wygląda realizacja

  1. 1

    Ocena instalacji

    Sprawdzamy materiał, średnicę i dostęp do rury oraz to, czy w instalacji faktycznie nie ma przepływu. Ustalamy liczbę punktów mrożenia i potwierdzamy cenę przed rozpoczęciem pracy.

  2. 2

    Założenie głowic

    Dobieramy redukcje do średnicy i zakładamy zaciski zestawu Rothenberger Rofrost Turbo na wybranych odcinkach, z dala od łuków i połączeń lutowanych.

  3. 3

    Wykonanie naprawy

    Po zawiązaniu korka lodowego wymieniamy armaturę, zawór lub grzejnik albo naprawiamy nieszczelność. Części mamy przygotowane wcześniej, żeby skrócić czas trzymania korka.

  4. 4

    Rozmrożenie i próba

    Zdejmujemy głowice, przywracamy przepływ i sprawdzamy szczelność wszystkich wykonanych połączeń pod ciśnieniem roboczym.

Zamrażanie rur — najczęstsze pytania

Ile kosztuje zamrażanie rur?

Zgodnie z cennikiem od 120 zł za punkt przy rurze o średnicy pół cala. Przy wymianie grzejnika lub baterii zwykle potrzebne są dwa punkty, na zasilaniu i na powrocie. Ostateczną liczbę potwierdzamy na miejscu, przed rozpoczęciem pracy.

Czy zamrożenie uszkodzi rurę?

Przy prawidłowo dobranym miejscu i czasie mrożenia nie. Głowicy nie zakłada się na łuku, na złączce ani tuż przy połączeniu lutowanym, właśnie dlatego zaczynamy od oceny instalacji, a nie od założenia zacisku w pierwszym dostępnym punkcie.

Czy trzeba powiadamiać administrację albo sąsiadów?

Nie. Pracujemy na odcinku wewnątrz mieszkania i nie ingerujemy w część wspólną, więc pion pozostaje pod ciśnieniem, a sąsiedzi mają wodę przez cały czas.

Jak długo utrzymuje się korek lodowy?

Tak długo, jak pracuje agregat, czyli tyle, ile potrzeba na wymianę armatury czy naprawę połączenia. Przy większym zakresie prac zakłada się kilka punktów mrożenia, dlatego cena liczona jest od punktu.

Czy zamrażanie zadziała na rurze z tworzywa?

Tak, choć korek zawiązuje się wolniej niż w rurze miedzianej czy stalowej o tej samej średnicy. Tworzywo gorzej przewodzi ciepło, więc mrożenie po prostu trwa dłużej.

Co jeśli w instalacji cały czas leci woda?

Wtedy zamrażanie odpada — korek zawiąże się tylko w wodzie stojącej. Przy ciągłym przepływie jedynym wyjściem jest wyłączenie pionu. Sprawdzamy to na początku wizyty, żeby nie tracić czasu na metodę, która w danej sytuacji nie zadziała.

Czy przy okazji można wymienić zawory?

Zdecydowanie warto. Skoro rura jest już odcięta, montaż nowych zaworów odcinających kosztuje niewiele więcej, a przy kolejnej naprawie nie będzie potrzebne mrożenie ani wyłączanie pionu.

W jakich rejonach wykonujecie tę usługę?

Warszawa i okolice w promieniu do 40 km, między innymi Piaseczno, Pruszków, Józefosław, Konstancin-Jeziorna, Lesznowola, Łomianki, Ząbki, Raszyn i Michałowice.

Bezpłatna wycena Twojego zlecenia

Zadzwoń lub napisz — ustalimy zakres, a przy większych zleceniach przyjedziemy na oględziny i przygotujemy wycenę bez zobowiązań. Warszawa i okolice do 40 km.